O autorze
Od zawsze byłem wizjonerem i marzycielem. Pewnego dnia zapragnąłem opuścić krainę, w której mieszkałem przez większość część swojego życia. Tą krainą był mój tapczan a ja byłem osowiałym przedstawicielem klasy siedzącego trybu życia. Najpierw stałem się początkującym biegaczem, potem blogerem a następnie maratończykiem i propagatorem biegania.

Dziś jestem już głęboko przekonany i podpisuję się pod tym całym sercem, że każdy człowiek posiada w sobie olbrzymi potencjał, który może przebudzić w każdym momencie swojego życia. Obudziłem go dzięki bieganiu, pisaniu i czytaniu wartościowych książek. Siła ta otworzyła mi bramę do nowej drogi życia zwanej pasją.

kalejdoskopbiegacza.blogspot.com

Satyryczna diagnoza amerykańskiego zadłużenia, czyli... baloniku nasz malutki rośnij duży okrąglutki

pixabay.com
Dług publiczny USA to pieniądze jakie od swoich wierzycieli pożyczył rząd federalny Stanów Zjednoczonych w postaci m.in. papierów wartościowych. Jak donoszą ekonomiści głównymi wierzycielami amerykańskiego długu są państwa, które istotnie są uzależnione od sytuacji gospodarczej USA - np. Chiny. Coraz większe obawy budzi fakt, że dług publiczny USA wciąż rośnie i to w niesamowicie szybkim, galopującym tempie.



Zegar amerykańskiego długu tyka niczym bomba



W lutym ubiegłego roku finansowy serwis internetowy bankier.pl grzmiał z trwogą i bojaźnią, że dług publiczny USA przekroczył kwotę 19 bilionów a przecież niewiele ponad rok wcześniej pękła zadłużeniowa 18-stka. Amerykańskie zadłużenie istotnie przyspieszyło za czasów kadencji prezydenta Obamy.

Krótki korespondencyjny szkic długu publicznego w USA wygląda następująco. Za czasów pierwszych 42 prezydentów Stanów Zjednoczonych sukcesywnie zbierał się dług publiczny i wzrósł do wysokości około 5,7 bln dolarów. Trochę do tego dorzucił 43 prezydent George W. Bush i gdy prezydent Obama w 2009 roku obejmował w czasie kryzysu urząd to dług publiczny wynosił według doniesień ekonomistów około 8,3 bln. dolarów. Gdy odchodził z urzędu pozostawił dług wynoszący blisko 20 bln.

Bankowa groteska, czyli Lehman Brothers padł

Ameryka zawsze była uzależniona od życia na kredyt coś na podobieństwo alkoholika uzależnionego od ciągłych libacji, balang i smaku mocnej brandy. Finansowe moczymordy zza oceanu urządzały balety, bibki i hulanki na tak zwane cztery fajery. Gospodarka USA rosła a wraz z nią także zadłużenie obywateli co w konsekwencji powodowało, że dług publiczny rządu federalnego wzrastał sukcesywnie.

Muzyka w rytmie szeleszczących dolarów intensywnie grała więc konsumencka balanga i finansowe opilstwo trwało na dobre aż do połowy września 2008 roku, kiedy stary menel i bumelant zwany bankiem Lehman Brothers umarł ze skrajnego przepicia. Stary ochrypły Lehman był największym ulicznikiem i obszczymurkiem. Jak przystało na wielką łajzę i hulakę - każda większa impreza odbywała się z udziałem Lehmana. To on wraz z kilkoma podobnymi do niego kompanami rozkręcało każdą pospolitą konsumencką imprezę. Gdy muzyka grała wszyscy balowali na kredyt, dużo pili i się cieszyli.

Był przecież poklask i aplauz a "dolarowa whisky" lała się strumieniami. I co z tego, że od czasu do czasu ktoś padł i się obszczał. Przecież ktoś inny wstał , przyszedł i przyczołgał się na sznapsa i karniaka. Zgon Lehmana przeraził pozostałych biboszy i ochlapusów, więc była potrzebna interwencja oraz terapia u wuja Bena.

Kabaret finansowy, czyli Ben dmucha w balonik

Po upadku banku Lehman Brothers zapadła nieoczekiwana panika na rynkach finansowych. Do akcji ratowania kolejnych banków zamroczonych długiem kredytowym wkroczyła Rezerwa Federalna Stanów Zjednoczonych. W 2009 roku trzeba było ratować pozostałe banki wyczerpane brakiem gotówki i procentów w finansowym krwiobiegu. Szef FED-u Ben Bernanke postanowił zidentyfikować się z banksterami znajdującymi się w finansowym delirium tremens.

Ben mając żelazne płuca postanowił mocno dmuchnąć w balonik, żeby dać pozytywny sygnał pospolitemu opilstwu, że jest z nimi za pan brat. W ramach luzowania ilościowej polityki pienięznej Ben zrobił pierwszy krok zwany wśród finansistów jako quantitative easing.

Mocno dmuchnął i wydrukował wynik 1,25 bln. dolarów. Żeby unaocznić jaką kosmiczną ilość pieniądza wtłoczył FED do systemu warto sobie uświadomić, że w ciągu pierwszych 200 lat w systemie monetarnym Stanów Zjednoczonych zostało wykreowanych 850 mld dolarów. A tu jedno dmuchnięcie Bena i imprezowicze powoli wstają z kolan.

Kolejna pomoc FED-u nastąpiła w okresie 8 m-cy i zakończyła się w listopadzie 2010 roku, gdy Ben dmuchnął po raz drugi w balonik i pochwalił się nowym wydrukiem wskazującym dodatkowy 1 bilion USD. Ale gdy Rezerwa Federalna zorientowała się, że banksterskie chciwe moczymordy chwieją się ciągle na nogach przystąpiła do trzeciego etapu ratowania półprzytomnych biesiadników. Ten etap trwa do dziś i co miesiąc w baloniku przybywa zionącego i nieświeżego finansowego powietrza o wartości co najmniej 85 mld dolarów.

Pół żartem, pół serio: Chińska wytrzeźwiałka z mordobiciem w tle

W latach 2002–2016 amerykański dług publiczny rozrósł się z 5 bln USD do 19 bln USD. Wierzycieli tego długu jest wielu a największym z nich jest Ludowa Republika Chin. Republika jest abstynencka, trzeźwa, cierpliwa, pracowita i zdyscyplinowana.

Republika zebrała w ciągu kilku lat wiele zatrutych baloników od biesiadników zza oceanu, żeby nie potruli się w dolarowych oparach absurdu. Ma ich tak wiele, że przygotowuje im misternie przygotowaną z pietyzmem od wielu lat wielką balonową niespodziankę. W ramach wojny walutowej już niedługo wyśle zebrane śmieciowe wyziewy zza ocean w jednym wielkim pękającym balonie. Chiński smok zdaje sobie od dłuższego czasu sprawę, że nieprawdopodobny nadmiar sztucznie wykreowanych dolarów nie ma już żadnego pokrycia w światowym PKB. Wszak światowa produkcja towarów i usług od kilku lat już nie nadąża za galopującą produkcją dolarów.

Chłopcy zza oceanu dobrze wiedzą co się święci. Przeczuwają, że zamiast kolejnej butelki wysokoprocentowej brandy dostanie im się dolarowy balonowy ochłap z samych oparów. Jak przystało na agresywnego alkoholika mogą przygotować ostateczną wersję by rozprawić się z chinśką izbą wytrzeźwień. Wszak izba ta krzyczy i upomina, że chce wprowadzić prohibicję w ramach stworzenia nowego, zdrowego i trzeźwego systemu monetarnego.

Jest wielce prawdopodobne, że w niedalekiej przyszłości dojdzie do ostatecznej rozgrywki na pięści. Będzie to tym razem nie zwykła pijatyka ale poważne mordobicie i militarna bijatyka. Na zakończenie należy pamiętać stare porzekadło, że jak nie wiadomo o co chodzi to zawsze chodzi o pieniądze.

No cóż, wojna o pieniądz i o nowy ład międzynarodowy to będzie - jak ostatnio głoszą znani geopolitycy - wojna na pacyfiku, którego preludium już się zaczęło. To co widzimy na bliskim wschodzie w Syrii i na Ukrainie to ustalanie i domykanie stref wpływów Rosji oraz Stanów Zjednoczonych w przededniu wielce prawdopodobnych zmagań na pacyfiku.

Wojenna karykatura: Kowboj chce uderzyć smoka

Po co domykać na szybko sprawy w Europie i na Bliskim Wschodzie. A no po to by Stany Zjednoczone mogły skoncentrować się na ostatecznej potyczce z chińskim smokiem. Jest wielce prawdopodobne, że w tej batalii jankesi i sowieci staną po jednej stronie barykady. Służby dyplomatyczne obu krajów od dłuższego czasu często się spotykały (np. Ławrow-Kerry) i ich przedstawiciele świetnie się w kuluarach dogadywali co skrzętnie oraz inteligentnie ukrywano przed światową opinią publiczną a także ciemnym ludem oglądającym swoje rodzime, propagandowe i zamydlające oczy programy w TV .

Dla statystycznego laika wyobrażenie nierealne. No cóż czytajmy i słuchajmy o czym mówią w ostatnim czasie liczne głosy wielu wybitnych światowych geopolityków. Jednym z nich jest dr Jacek Bartosiak ekspert ds. geopolityki i strategii. Dr Bartosiak jest ekspertem w Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego oraz Senior Fellow w Potomac Foundation w Waszyngtonie. Posłuchajcie poniższej audycji wspomnianego prelegenta i wyciągnijcie właściwe refleksje. Dr Bartosiak jest autorem książki prognozującą nadchodzącą przyszłość o wymownym tytule brzmiącym: "Pacyfik i Euroazja. O wojnie"

A na koniec na deser zapraszam do obejrzenia w serwisie YouTube kolejnego wyśmienitego rarytasu dedykowanego dla bardziej łebskich, dociekliwych oraz żądnych wiedzy osób. Tym razem geopolityczna sytuacja widziana oczami wybitnego chińskiego ekonomisty Songa Hionbinga, który jest doradcą chińskich elit rządzących. Song Hionbing wydał również książkę pod tytułem "Wojna o pieniądz", która w szczycącym się wolnością słowa kraju zamieszkałym przez kowbojów i jankesów, nie została dopuszczona do sprzedaży.

Książka nie została zapewne wydana z obawy przed obnażeniem całej ukrytej prawdy pogrążających finansowych bumelantów zza oceanu. A może to chiński chłam nic nie warty ? Posłuchajcie, oceńcie sami. Ale nie ma się co martwić, gdyż po burzy zawsze przychodzi słońce a międzynarodowe napięcia bądź konflikty zawsze są źródłem postępu i rozwoju. No cóż... kiedyś będzie after party a trzeźwy świat na nowo i radośnie znowu zacznie balować na tzw. kredyt.


Źródło:YouTube


Źródło:YouTube
Trwa ładowanie komentarzy...