O autorze
Od zawsze byłem wizjonerem i marzycielem. Pewnego dnia zapragnąłem opuścić krainę, w której mieszkałem przez większość część swojego życia. Tą krainą był mój tapczan a ja byłem osowiałym przedstawicielem klasy siedzącego trybu życia. Najpierw stałem się początkującym biegaczem, potem blogerem a następnie maratończykiem i propagatorem biegania.

Dziś jestem już głęboko przekonany i podpisuję się pod tym całym sercem, że każdy człowiek posiada w sobie olbrzymi potencjał, który może przebudzić w każdym momencie swojego życia. Obudziłem go dzięki bieganiu, pisaniu i czytaniu wartościowych książek. Siła ta otworzyła mi bramę do nowej drogi życia zwanej pasją.

kalejdoskopbiegacza.blogspot.com

Człowiek zwany sztywniakiem. Krótka wiwisekcja osobowości połykającej kij od szczotki

Współczesna nauka nie pozostawia złudzeń. Uśmiech oraz poczucie humoru leczy, kuruje a nawet przywraca zdrowie człowieka. Uśmiech podnosi na duchu, dodaje odwagi i śmiałości. Twarz zadowolona, promieniującą radością przełamuje lody, zjednuje ludzi, otwiera bramy do ludzkich serc i ...nic nie kosztuje. Może zabrzmi to trochę groteskowo ale uśmiech to poważna sprawa. Uznawany jest za oznakę dojrzałości. Wciąż go jakby na lekarstwo i próżno go szukać w publicznych instytucjach, urzędach, kościołach czy w stresolubnych, korporacyjnych Mordorach.



Cywilizacja uśmiechu

Wszelakie mass media od lat lansują, nobilitują i wyróżniają uśmiechnięty establishment, celebrę, plejadę gwiazd oraz elegancką śmietankę towarzyską. Wielcy tego świata wiedzą, że na salonach wśród notabli, awangardy, wśród współczesnej arystokracji i wśród tego całego high life to właśnie uśmiech jest oznaką siły, energii, witalności i sukcesu.
Selekcja naturalna i przesiew na lepszy i gorszy sort trwa. Tym razem oparty jest nie na prawie pięści, ale na uśmiechu. Zwycięża ten, kto uśmiecha się szerzej, pełniej bielej, … To prawo nowoczesnej cywilizowanej dżungli, które obowiązuje wszędzie: w telewizji, w reklamie, w polityce.



Portret człowieka zwanego sztywniakiem

Nie każdy człowiek na tyle poważnie i rozsądnie traktuje swoje życie by łapać odpowiednich dystans do codziennych problemów, trosk i życiowych ambarasów. Są ludzie dla których luz, odprężenie, zbytki i spontaniczne figle-migle to rzecz trudna a niekiedy niemożliwa.
Sztywniak to manekin bez ekspresji, to bryła lodu, to człowiek potocznie zwany gościem, który połknął kij od szczotki. Sztywniactwo to skostniały, zardzewiały i zastygły garnitur człowieka pod którym ukryte są lęki przed publiczną oceną, obawy przed odrzuceniem bądź opinią innych.

Sztywniactwo i zgrzybiałość wynika z założonej maski, z lęku przed zmianą, ze stagnacji, ortodoksyjnego konserwatyzmu, z napięć emocjonalnych uwięzionych w ludzkim ciele oraz brakiem otwartości do ludzi.

Napięty jak łuk i emocje uwięzione w ciele

Sztywniak na ogół jest napięty jak łuk, zestresowany a w rzadkich i ekstremalnych przypadkach mocno obsrany. Silne napięcia w sporadycznych przypadkach przyczyniają się do biegunki i złego funkcjonowania układu autonomicznego, rozregulowanego pod wpływem hormonów stresu – kortyzolu, adrenaliny i noradrenaliny.

Dr Alexander Lowen stwierdził, że stłumione lub niewyrażone emocje człowieka tworzą napięcia w różnych częściach ciała. Jego teoria mówi, że człowiek - by nie czuć bólu i cierpienia związanego z obawą przed wyrzucaniem swoich emocji – zaczyna zamrażać swoje uczucia, napinać mięśnia, reagować szybkim i płytkim oddechem spoczynkowym, usztywniać kark.

Ciało napięte przyjmuje funkcję psychicznej „zbroi”. Fizyczne mechanizmy obronne, które blokują dostęp do prawdziwych uczuć, są tak utrwalone, że zaczynamy żyć niejako w oderwaniu od własnego ciała. Ludzie nie zdają sobie wówczas sprawy, ile w nich jest usztywnień. Człowiek traci kontakt ze swoją „pierwotną naturą” i blokuje siły witalne organizmu. Przytrzymywanie napięcia kosztuje więcej energii niż jego wypuszczanie stąd wiele problemów zdrowotnych u osób które zakładają psychiczną zbroję.

Lowen twierdzi, że odzyskując kontakt z ciałem, wprawiając go regularnie w ruch, biegając, tańcząc odzyskujemy siebie. Jeżeli ciału zostanie przywrócona miękkość i swoboda, powróci też żywotność. Z nią przyjdzie radość istnienia i przyjemność z życia, poczucie humoru oraz zdrowy układ krążenia i spokojny głęboki oddech. No cóż, groteskowo i karykaturalnie mogę to podsumować konkluzją, że człowiek swoją energię i temperament wypuścić musi, inaczej się udusi.

Sztywniactwo a światopogląd i preferencje polityczne

Czy istnieje jakiś związek pomiędzy sztywniactwem a światopoglądem i preferencjami politycznymi ? Okazało się, że tak. Kanadyjscy naukowcy z Uniwersytetu w Toronto odkryli, że istnieje silne powiązanie pomiędzy naszą osobowością a preferencjami politycznymi. Naukowcy opublikowali swoje badanie w Personality and Social Psychology Bulletin.

Jeśli w sposób odrobinę luźny i karykaturalny uznamy za sztywniaków osoby o konserwatywnych i autorytarnych przekonaniach to dowiadujemy się, że osoby konserwatywne wykazują się większym zdyscyplinowaniem i mniejszą otwartością na drugiego człowieka. To oznacza, że są bardziej skoncentrowane na poczuciu uporządkowania i tradycji; wyrażają głęboką psychologiczną potrzebę ochrony takiej struktury społeczeństwa, jaka funkcjonowała dotychczas i nie liczą się ze zdaniem drugiej osoby.

Sztywna rewolucja zamiast liberalnej ewolucji


No cóż... konserwatyzm i tradycjonalizm jest na ogół społecznie akceptowany. Ale gdy sztywniactwo przerodzi się w ortodoksyjny konserwatyzm a nie daj Bóg fanatyzm to mamy do czynienia z tak zwanymi zakutymi łbami. Są to betonowe, zamknięte umysły. To umysły widzący świat czarno bądź biały, bez żadnych odcieni, bez refleksji, zadumy i głębszej intelektualnej konstatacji. O kreatywności i elastyczności tych ludzi w ogóle wspominać nie warto.
Sztywniactwo to przejaw siermiężnego i topornego intelektu. To przeciętność, pospolitość, kanciastość i bezbarwne podążanie za tłumem. To zamknięcie na innowacje, zmiany i ewolucje. Ortodoksyjni i betonowi sztywniacy w ostatecznym rozrachunku potrafią prymitywnie pier.....ąć pięścią w stół i zamiast nowoczesnej, prekursorskiej ewolucji urządzić impertynencką i hucpiarską rewolucję na miarę staromodnego powrotu do przeszłości. No cóż... jaki zakuty i zatwardziały łeb za dnia, taka noc. Jakie emocjonalne napięcie taki ujeb...y koc.
Trwa ładowanie komentarzy...