Człowiek zwany sztywniakiem. Krótka wiwisekcja osobowości połykającej kij od szczotki

Współczesna nauka nie pozostawia złudzeń. Uśmiech oraz poczucie humoru leczy, kuruje a nawet przywraca zdrowie człowieka. Uśmiech podnosi na duchu, dodaje odwagi i śmiałości. Twarz zadowolona, promieniującą radością przełamuje lody, zjednuje ludzi, otwiera bramy do ludzkich serc i ...nic nie kosztuje. Może zabrzmi to trochę groteskowo ale uśmiech to poważna sprawa. Uznawany jest za oznakę dojrzałości. Wciąż go jakby na lekarstwo i próżno go szukać w publicznych instytucjach, urzędach, kościołach czy w stresolubnych, korporacyjnych Mordorach.



Cywilizacja uśmiechu

Wszelakie mass media od lat lansują, nobilitują i wyróżniają uśmiechnięty establishment, celebrę, plejadę gwiazd oraz elegancką śmietankę towarzyską. Wielcy tego świata wiedzą, że na salonach wśród notabli, awangardy, wśród współczesnej arystokracji i wśród tego całego high life to właśnie uśmiech jest oznaką siły, energii, witalności i sukcesu.
Selekcja naturalna i przesiew na lepszy i gorszy sort trwa. Tym razem oparty jest nie na prawie pięści, ale na uśmiechu. Zwycięża ten, kto uśmiecha się szerzej, pełniej bielej, … To prawo nowoczesnej cywilizowanej dżungli, które obowiązuje wszędzie: w telewizji, w reklamie, w polityce.



Portret człowieka zwanego sztywniakiem

Nie każdy człowiek na tyle poważnie i rozsądnie traktuje swoje życie by łapać odpowiednich dystans do codziennych problemów, trosk i życiowych ambarasów. Są ludzie dla których luz, odprężenie, zbytki i spontaniczne figle-migle to rzecz trudna a niekiedy niemożliwa.
Sztywniak to manekin bez ekspresji, to bryła lodu, to człowiek potocznie zwany gościem, który połknął kij od szczotki. Sztywniactwo to skostniały, zardzewiały i zastygły garnitur człowieka pod którym ukryte są lęki przed publiczną oceną, obawy przed odrzuceniem bądź opinią innych.

Sztywniactwo i zgrzybiałość wynika z założonej maski, z lęku przed zmianą, ze stagnacji, ortodoksyjnego konserwatyzmu, z napięć emocjonalnych uwięzionych w ludzkim ciele oraz brakiem otwartości do ludzi.

Napięty jak łuk i emocje uwięzione w ciele

Sztywniak na ogół jest napięty jak łuk, zestresowany a w rzadkich i ekstremalnych przypadkach mocno obsrany. Silne napięcia w sporadycznych przypadkach przyczyniają się do biegunki i złego funkcjonowania układu autonomicznego, rozregulowanego pod wpływem hormonów stresu – kortyzolu, adrenaliny i noradrenaliny.

Dr Alexander Lowen stwierdził, że stłumione lub niewyrażone emocje człowieka tworzą napięcia w różnych częściach ciała. Jego teoria mówi, że człowiek - by nie czuć bólu i cierpienia związanego z obawą przed wyrzucaniem swoich emocji – zaczyna zamrażać swoje uczucia, napinać mięśnia, reagować szybkim i płytkim oddechem spoczynkowym, usztywniać kark.

Ciało napięte przyjmuje funkcję psychicznej „zbroi”. Fizyczne mechanizmy obronne, które blokują dostęp do prawdziwych uczuć, są tak utrwalone, że zaczynamy żyć niejako w oderwaniu od własnego ciała. Ludzie nie zdają sobie wówczas sprawy, ile w nich jest usztywnień. Człowiek traci kontakt ze swoją „pierwotną naturą” i blokuje siły witalne organizmu. Przytrzymywanie napięcia kosztuje więcej energii niż jego wypuszczanie stąd wiele problemów zdrowotnych u osób które zakładają psychiczną zbroję.

Lowen twierdzi, że odzyskując kontakt z ciałem, wprawiając go regularnie w ruch, biegając, tańcząc odzyskujemy siebie. Jeżeli ciału zostanie przywrócona miękkość i swoboda, powróci też żywotność. Z nią przyjdzie radość istnienia i przyjemność z życia, poczucie humoru oraz zdrowy układ krążenia i spokojny głęboki oddech. No cóż, groteskowo i karykaturalnie mogę to podsumować konkluzją, że człowiek swoją energię i temperament wypuścić musi, inaczej się udusi.

Sztywniactwo a światopogląd i preferencje polityczne

Czy istnieje jakiś związek pomiędzy sztywniactwem a światopoglądem i preferencjami politycznymi ? Okazało się, że tak. Kanadyjscy naukowcy z Uniwersytetu w Toronto odkryli, że istnieje silne powiązanie pomiędzy naszą osobowością a preferencjami politycznymi. Naukowcy opublikowali swoje badanie w Personality and Social Psychology Bulletin.

Jeśli w sposób odrobinę luźny i karykaturalny uznamy za sztywniaków osoby o konserwatywnych i autorytarnych przekonaniach to dowiadujemy się, że osoby konserwatywne wykazują się większym zdyscyplinowaniem i mniejszą otwartością na drugiego człowieka. To oznacza, że są bardziej skoncentrowane na poczuciu uporządkowania i tradycji; wyrażają głęboką psychologiczną potrzebę ochrony takiej struktury społeczeństwa, jaka funkcjonowała dotychczas i nie liczą się ze zdaniem drugiej osoby.

Sztywna rewolucja zamiast liberalnej ewolucji


No cóż... konserwatyzm i tradycjonalizm jest na ogół społecznie akceptowany. Ale gdy sztywniactwo przerodzi się w ortodoksyjny konserwatyzm a nie daj Bóg fanatyzm to mamy do czynienia z tak zwanymi zakutymi łbami. Są to betonowe, zamknięte umysły. To umysły widzący świat czarno bądź biały, bez żadnych odcieni, bez refleksji, zadumy i głębszej intelektualnej konstatacji. O kreatywności i elastyczności tych ludzi w ogóle wspominać nie warto.
Sztywniactwo to przejaw siermiężnego i topornego intelektu. To przeciętność, pospolitość, kanciastość i bezbarwne podążanie za tłumem. To zamknięcie na innowacje, zmiany i ewolucje. Ortodoksyjni i betonowi sztywniacy w ostatecznym rozrachunku potrafią prymitywnie pier.....ąć pięścią w stół i zamiast nowoczesnej, prekursorskiej ewolucji urządzić impertynencką i hucpiarską rewolucję na miarę staromodnego powrotu do przeszłości. No cóż... jaki zakuty i zatwardziały łeb za dnia, taka noc. Jakie emocjonalne napięcie taki ujeb...y koc.
Trwa ładowanie komentarzy...