Pije Kuba do Jakuba. Alkohol w kulturze i obyczaju

pixabay.com
Można by rzec, że alkohol jest prawie tak stary jak ludzka cywilizacja. W historii i kulturze wszystkich krajów oraz narodowości alkohol pełnił istotną i niebagatelną rolę. Sumerowie zamieszkujący obecne terytorium Iranu już 2500 lat przed narodzinami Chrystusa ważyli osiem gatunków piwa jęczmiennego, tyle samo pszenicznego i trzy gatunki piwa zbożowego. Jak donoszą historyczne źródła napój ten spożywano wówczas przez słomkę. Starożytna receptura odróżniła go istotnie od współczesnego piwa. Przyrządzano go na bazie chleba bappir, do którego dodawano miód i winogrona. Wynalezienie alkoholu wspierał handel i przyczyniał się do rozwoju produkcji. Na przestrzeni wieków istotnie wspierała lokalne rzemiosło i rękodzielnictwo. Pradawna produkcja piwa, wina, nalewek i wódek wspierała kunszt artystyczny i produkcję kielichów, konwiów, szklanic, dzbanów oraz pucharów wykonanych z metali szlachetnych, szkła oraz gliny.



Rzymskie bachanalia i pijaństwo w średniowieczu



Starożytni rzymianie pili sporo wina. Szerokie kontakty handlowe Rzymian i Greków spowodował, że na terytorium Imperium Romanum zawitały nowe zwyczaje, obrzędy i wierzenia. W państwie rzymskim rozwinął się kult Bachusa na wzór i podobieństwo greckiego boga Dionizosa.

Na cześć Bachusa urządzano obrzędy zwane bachanaliami. Uczestnicy starożytnych uroczystości zachowywali się w sposób mocno odbiegający od kanonów rzymskiej moralności. Źródła historyczne donoszą o ekstatycznych tańcach, pospolitym pijaństwie, nagości i swobodzie obyczajowej które miały demoralizujący wpływ na ówczesne społeczeństwo.

Późniejsza chrześcijańska Europa wcale nie była gorsza od starożytnych rzymian. Średniowieczna kultura pijaństwa stała się niemal świętością. Brytyjski pisarz Ian Gateley w książce "Kulturowa historia alkoholu". donosi, że w średniowiecznej mieszczańskiej Europie piło się dzień w dzień i na ogół kilka razy na dobę. Alkohol w średniowieczu towarzyszył każdej kuracji i wszystkim posiłkom a matki regularnie podawały go dzieciom.

Pili wszyscy. Księża, żacy, ówcześni monarchowie i szlachta. Już za czasów Kazimierza Wielkiego w średniowiecznym Krakowie winiarnie i karczmy wyrosły niczym grzyby po deszczu. Do karczm licznie przybywali żacy z krakowskiego Uniwersytetu i urządzali pijackie ekscesy, kradzieże, rozpusty, burdy i ksenofobiczne wybryki.

Więc do dna panowie gdyż... lepiej wypić odchorować niżby miało się zmarnować


Panuje obiegowe przekonanie, że alkoholizm to najbardziej demokratyczna choroba na którą zapadają przedstawiciele wszystkich warstw społecznych. Któż nie słyszał o incydentach, że piją księża, politycy, nauczyciele, lekarze, prawnicy. Piją zarówno mężczyźni jak i kobiety. Starzy i młodzi. Dorośli i o zgrozo nawet dzieci.

Nie pić w Polsce nie jest łatwo. Wyobrazić sobie polskie wesele bez alkoholu to rzecz niemalże abstrakcyjna i niemożliwa. Dochodzą do tego rodzime majówki, weekendowe sąsiedzkie grillowania, prywatki, domówki, wigilijne śledziki oraz wielkanocne jajeczka a także parapetówki, służbowe integracje, galówki, bankiety i oblewanie co ważniejszych zakupów.

Ile piją Polacy

W roku 2013 do picia alkoholu przyznawało się około 84 proc. dorosłych Polaków. Ze sprawozdania Ministerstwa Zdrowia wynikało, że w 2013 roku na jednego Polaka przypadało blisko 10 litrów czystego spirytusu z czego ponad połowa zawarta była w piwie. W Polsce odrobinę zmieniła się kultura picia. Przechodzimy z mocniejszych alkoholi na rzecz większej ilości piwa. Statystyczny Polak wypijał w 2013 roku około 97 litrów tego napoju.

W Polsce spożycie alkoholu wzrasta i zbliża się do tego jaki notowany był pod koniec lat 70-tych. Obecnie według raportu WHO jest to już ponad 10,5 litra czystego spirytusu na przysłowiową głowę. To w przeliczeniu daje 53 półlitrowe butelki wódki lub 475 butelek piwa lub 120 butelek wina.

Prawy do lewego: Musisz w przyszłości mieć mocniejszą głowę kolego

Prognozy jakie w 2014 roku przeprowadziła Światowa Organizacja Zdrowia są bezlitosne dla Polski. Jak szacuje organizacja w roku 2025 statystyczny polski obywatel trunkowy zadowoli się ponad 12 litrami czystego alkoholu co w przeliczeniu daje ponad 60 butelek wódki na głowę w skali roku. W przeliczeniu na piwo daje to 547 butelek lub 136 butelek wina.
Niestety, wynika z tego, że w niedalekiej przyszłości statystyczny rodzimy polski bibosz i opijus będzie musiał mieć nie tylko mocniejszą głowę ale również pojemniejszy żołądek i żelazną wątrobę. No cóż... kpiarski morał z tego taki, że w przyszłości zapanuje hossa na rodzimym rynku alkoholowym i po prostu "Żywcem się Okocim".

Krzysztof Brzóska z Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych - zauważył, że wraz z poprawą sytuacji gospodarczej pijemy coraz więcej bo najzwyczajniej więcej zarabiamy. W 2001 roku za średnią pensję można była kupić niespełna 90 butelek wódki a w 2014 roku aż 175 butelek.

Na frasunek dobry trunek

O szkodliwości i destrukcyjnym działaniu alkoholu powiedziano i napisano dosyć wiele. Nie ulega wątpliwości, że nadmiar alkoholu szkodzi zdrowiu i niesie wiele kosztów społecznych. Nie ma chyba dorosłej osoby, która by nie słyszała ile kłopotów i turbulencji sprawia spożywanie alkoholu.

A jednak życie jest życiem a ludzie jak pili przed wiekami tak i teraz raczą się pożądnymi haustami wódek, nalewek i szlachetnych browarów. Obiegowe opinie, ludowe porzekadła i przysłowia, chłopskie mądrości a nawet intelektualne sentencje, powiedzenia i maksymy próbowały od wieków znajdywać rozmaite zalety spożywania napojów alkoholowych.
Od lat pijemy na zdrowie, na lepsze krążenie, na trawienie, na poprawę humoru a nawet na drugą nogę, żeby nie kuleć. Pijąc prześmiewamy problemy i życiowe trudności.

W PRL-owskim socjalizmie panowało przekonanie, że robota to głupota a picie to życie. Wówczas powszechnie sądzono, że morda się śmieje gdy piwo się leje. PRL-owski aparat państwowy w latach alkoholowej hossy konsumpcyjnej zaprowadził z tej okazji w sklepach czasową prohibicję i alkohol można było kupować dopiero po godzinie 13.00. To wówczas powstawały karykaturalne i prześmiewcze powiedzenia o socjalistycznej klasie chłoporobotniczej. Cytat rodem z PRL-u brzmiący "nigdy trzeźwi zawsze wlani pracownicy... budowalni" w pełni obrazuje problematykę z epoki późnego Gierka.

Jan Sebastian, bach

No cóż na koniec przestroga. Chodź powszechnie uważamy, że pijemy dla zdrowia, na poprawę humoru, dla rozwiązania języka to na zakończenie przytoczę krótki bon mot i śląski życiowy aforyzm zasłyszany niegdyś u górników:

Kieliszeczku mój kochany,
- Obalałeś chłopy, pany,
- Obaliłeś i mnie nieraz
- Więc obalam Cię ja teraz.


No cóż, kto kogo ostatecznie obali, poturbuje i znokautuje dowiecie się gdy obejrzycie udostępniony w serwisie YouTube skecz kabaretu Ani Mru Mru pod tytułem Alkohimalaiści. Życzę miłego i trzeźwego prześmiania obyczajowych, pospolitych i życiowych ambarasów z alkoholem w tle.


Źródło: YouTube/Jannie Vernita
Trwa ładowanie komentarzy...